Pagan Rec.
1.Jeśli są wśród czytelników osoby, które jeszcze nie miały okazji poznać Twojego zespołu, powiedz w kilku zdaniach czym jest BLACK ALTAR, co ma do zaoferowania swoją muzyką i co chce przekazać za pośrednictwem tekstów?
 
Black Altar jest moim narzędziem za pomocą którego realizuję część swoich ambicji i który służy mi do rozprzestrzeniania plagi Śmierci i Zniszczenia. Poprzez swoją muzykę ma do zaoferowania kopa w chrześcijański ryj. Teksty to czysta propaganda Terroru i Nihilizmu. Jesteśmy niczym czarna, morowa chmura, która eksterminuje wokół wszystko co słabe. Oto czym jest młodzieżowy zespół Black Altar.
 
2.Właśnie doczekaliśmy się debiutanckiego albumu BLACK ALTAR. Czemu trwało to tak długo (działacie od ośmiu lat!) i dotąd zespół raczył swoich fanów jedynie krótszymi materiałami, w dodatku wydawanych w ogromnych odstępach czasu? Czy traktujesz tę płytę jako nowy początek? Wskazuje na to choćby tytuł...
 
To prawda, ze 8 lat to szmat czasu, szczególnie w dzisiejszych czasach, gdzie nawet gówniany zespół może sobie wydać po roku działalności płytę na cdr. Ja jestem jednak staroświecki i mam inne podejście do sprawy. Wcześniej nie byłem mentalnie gotowy na debiutancką płytę, ponieważ dla mnie wydanie albumu, to coś wielkiego. Jest to ukoronowanie wielu lat ciężkiej pracy i nie mogłem sobie pozwolić, na to, że w chwili ukazania się debiutu nie będzie to tak, jak to sobie wymarzyłem wiele lat temu. Dlatego śmieszy mnie postawa wielu dzisiejszych zespołów, które rejestrują swoje wypociny w piwnicy albo na komputerze, a następnie kopiują i wydają własnym sumptem na cdr z kserowaną okładką, nazywając to debiutancką płytą. Po paru latach działalności mają na koncie wiele takich „wspaniałych” dzieł, o których nikt oprócz nich nie wie. Potem zniechęcone i zdziwione tym, ze nie zrobiły „kariery” kończą swoją smutną działalność. Pytam się zatem, a gdzie jest to uczucie entuzjazmu i podniecenia towarzyszące wydaniem debiutanckiej płyty, która powinna być nagrodą za wieloletnią ciężką pracę? Już wcześniej mogłem mieć wydany debiut, ale wolałem mieć pewność, że kiedy on się już ukaże, to muzyka i oprawa graficzna będzie na wysokim poziomie, a to wszystko będzie wsparte solidną promocją, aby moja wieloletnia praca nie przeszła bez echa.
 
3.Przez ostatnie lata wyglądało na to, że znalazłeś w końcu odpowiednich muzyków, czyli grającego na gitarze Lorda von Skavena i bębniarza Antichrista. W wywiadach mówiłeś wręcz, że to chyba najlepsi muzycy grający black metal w północno-wschodniej części Polski. Tymczasem chodzą słuchy, że ponownie doszło do pewnych przemeblowań w składzie BLACK ALTAR...
 
To prawda, nadal to podtrzymuję, ze są to chyba najlepsi muzycy do grania black metalu w moim województwie. Niestety życie pokazało, ze pewne umiejętności, które się posiada, to nie wszystko, trzeba jeszcze chcieć je wykorzystywać. 2 tygodnie temu usunąłem z zespołu pozostałych muzyków, tak więc na dzień dzisiejszy Black Altar jest 1 osobowym projektem. W studio zgodzili mi się pomóc bardzo dobrzy, powszechnie znani muzycy, tak więc wszystko powinno iść teraz szybko i sprawnie. Przyczyną „podziękowania” za wieloletnią współpracę pozostałym muzykom, jest zastraszający wręcz brak ambicji i zaangażowania w sprawy kapeli. Z taką postawą byliby wyrzuceni z każdego innego poważniejszego zespołu już po tygodniu „współpracy”. Dość powiedzieć, ze przez rok nie mieliśmy żadnej próby, bo moich grajków spotykały wszelkie możliwe przeszkody życiowe takie jak np. ból głowy, czy przyjazd rodziny, nie są również w stanie od roku skomponować żadnego nowego utworu. Wobec takiego stanu rzeczy, jedyne czego żałuję, to tego, że nie pozbyłem się ich znacznie wcześniej, tuż po nagraniu debiutanckiej płyty. W między czasie bowiem sam skomponowałbym materiał na nadchodzący mini album i już bym siedział w studio nagrywając go.
 
4.Wydawcą albumu „Black Altar” jest niemiecka Christhunt Productions. W jaki sposób doszło do współpracy i jak ją do oceniasz do tej pory? Czy dostaliście też inne oferty?
 
Do naszej współpracy doszło w ten sposób, że szef Christhunt Prod, Marco usłyszał nasz split z Vesania i bardzo spodobała mu się muzyka Black Altar. Złożył nam bardzo dobrą ofertę, w której przystał na wszystkie moje warunki. Pomimo tego, ze miał zajęty grafik wydawniczy na nadchodzący rok, to chciał jak najszybciej wydać naszą płytę. Osobiście nie byłem jeszcze gotowy na to, chciałem najpierw wydać mini album we własnej Odium Rex, a następnie dopiero szukać jakiejś większej wytwórni na pełną, debiutancką płytę. Po usilnych namowach Marco zmieniłem ten plan i postanowiłem od razu nagrać debiutancką płytę. Dzisiaj muszę przyznać, że miał on 100% rację w tej kwestii, bo inaczej nie wiem kiedy debiut zostałby nagrany, szczególnie biorąc pod uwagę usunięcie pozostałych muzyków ze składu. Współpracę z Christhunt Prod jak dotąd oceniam bardzo dobrze. Marco przystaje na wszystkie moje propozycje i zrobił nam lepszą promocję niż 5 innym jego zespołom razem wziętym .Widać, ze traktuje Black Altar priorytetowo. Christhunt w Niemczech ma coraz silniejszą pozycję, a jeśli chodzi o podziemny black metal, to wraz z No Colours zdecydowanie przewodzi tamtejszej scenie i otoczona jest tam już wręcz kultową otoczką. Tak na marginesie, chciałem jeszcze wspomnieć, że Marco złożył mi ofertę wydawniczą na mini album mojego solowego projektu Kriegsgott, który zamierzam zarejestrować jeszcze w tym roku.
 
5.Trzeba przyznać, że razem z wydawcą postaraliście się dość mocno jak chodzi o nowy materiał i jego promocję. Oprócz wersji na CD można zaopatrzyć się w wersję kasetową i winylową, powstały koszulki i bluzy w różnych rozmiarach, wydrukowane zostały plakaty i flyersy... Czy nie uważasz, że może być to przez niektórych odebrane jako swoisty skok w stronę komercji?
 
Cóż, pewnie znajdzie się parę osób, którym to się nie spodoba, ale nie dbam o to. Zarówno muzyka, jak i przekaz Black Altar jest ekstremalny pod każdym względem i to, czy ukaże się jedna reklama, czy 20 nie ma najmniejszego znaczenia i nie wpłynie to na „komercyjność” mojego zespołu. Uważać tak mogą tylko upośledzone istoty. Wszystko co robię staram się wykonywać jak najlepiej i po tak ciężkiej pracy nad tą płytą nie mogę sobie pozwolić, aby przeszła ona nie zauważona. Tym bardziej, ze nie gramy koncertów i reklamy są praktycznie jedynym źródłem informacji na temat płyty. Z okazji ukazania się nowych albumów DarkThrone, czy Carpathian Forest również ukazują się reklamy we wszystkich największych magazynach, a przecież nikt przy zdrowych zmysłach nie nazwie tych zespołów komercyjnymi.
 
6.Na nowym albumie znalazł się też ciekawie wykonany video clip do numeru „Fire ov Immortal Self”. Opowiedz jak powstawał i kto przyczynił się do jego profesjonalnej realizacji?
 
Realizatorem teledysku jest Adam Smoczyński, bardzo utalentowany człowiek, który przelał moje wizje w rzeczywistość. Nie chciałem mieć oczywiście bezmyślnego machania głowami w rytm muzyki i na to nałożonych parę komputerowych bohomazów, jak to niestety często bywa albo stać w lesie jak idiota z gitarą podłączoną do dziupli. Najpierw powstał w mojej głowie scenariusz, który musiał współgrać z tekstem. Później rozpisałem poszczególne sceny i przedstawiłem je reżyserowi. Teledysk kręcony był w 2 miejscach, później to wszystko zostało poddane żmudnej obróbce komputerowej. Myślę, ze udało nam się osiągnąć ponadprzeciętny efekt końcowy, co potwierdzają opinie wielu osób.
 
7.„Black Altar” to z pewnością najlepiej brzmiący materiał BLACK ALTAR. Jak porównałbyś jego zawartość na przykład do EP-ki „Wrath ov the Gods”? Czy jesteś zadowolony z produkcji uzyskanej w olsztyńskim Studio X?
 
Debiutancka płyta jest zdecydowanie najlepiej brzmiącym materiałem Black Altar, poprzednie wydawnictwa można przy tej nazwać realizatorskim żartem. Przede wszystkim nareszcie gitary nie bzyczą gdzieś w tle, tylko mają konkretne pociągnięcie. Nagraliśmy ich 4 ścieżki, a nie 2 jak na „Wrath ov the Gods”, czy wręcz 1 na „Na Uroczysku...”. Gitary mają swój ciężar, a jednocześnie są bardzo brudne i surowe. Także perkusja brzmi nareszcie tak jak powinna, a nie chwilami zanika jak na „Wrath...” Każdy detal jest nieporównywalnie lepszy. Ślady nagraliśmy w Selani, a następni przenieśliśmy się wraz z Szymonem Czechem do Studia X, które jest lepsze od Selani o co najmniej 2 klasy. Następna płyta będzie nagrywana w całości w tym studio i nową produkcję znów będzie dzieliła niemała przepaść od debiutanckiej płyty.
 
8.Na koniec powiedz jak widzisz pozycję swojego zespołu na krajowej scenie i czy dostrzegasz szanse na szersze zaistnienie za granicą?
 
Cóż, Black Altar poważniej zaistniał za granicą już po wydaniu „Wrath ov the Gods”. Nowa płyta znacznie umocni tą pozycję, która jest już dosyć stabilna. Praktycznie w każdym kraju w którym istnieje metal są jacyś fani Black Altar. Ostatnio wybuchł jakiś boom na mój zespół nawet w Peru i Tajlandii, czego już nie bardzo potrafię zrozumieć. W tych krajach ukażą się tez licencje moich wydawnictw. Tak więc myślę, że nie jest źle, a w przyszłości będzie znacznie lepiej, tym bardziej, że za jakiś rok ostro ruszę z koncertami.