Musick Magazine

Za Black Altar, prócz pasji, stoi doświadczenie i dorobek. Pokusiłbyś się o gradację tego dorobku? Które wydawnictwa, z twojego punktu widzenia, miały szczególny wpływ na rozwój Black Altar?

 

Demo „Na Uroczysku..” było totalnym krokiem w nieznane. Nie miałem zbytniego pojęcia o graniu, czy komponowaniu. Pamietam jak Docent dorabial do tego perkusje, to lapal się za glowe, ze takie lamane rytmy powymyslalem. Jednak bije z tego materialu niesamowita szczerość i pasja, choc wole raczej o nim zapomnieć. Pierwszym materialem z prawdziwego zdarzenia była epka „Wrath ov the Gods” przy której miałem w końcu pelen skład. Nowi muzycy nie mieli okazji się jeszcze wykazac. Pokazali swój potencjal na debiutanckiej plycie i ja mogę uznac za przelomowa w historii zespołu. Druga płyta „Death Fanaticism”, to rozwiniecie pomyslow z pierwszej, z lepszym brzmieniem. Pozniej był mini album „Suicidal Salvation”, skomponowany pierwotnie na split z Shining i split z Varathron / Thornspawn. Utwory na te materialy zostały zarejestrowane podczas tej samej sesji i rownie dobrze moglaby być to pelna plyta Black Altar, ale rozbiłem to na 2 wydawnictwa.

 

Od wydania splitu z Beastcraft minęło już nieco czasu. Odzew z jakim spotkał się ten materiał zadowala cię?

 

Tak, odzew był dobry aczkolwiek jest to dosyc krotki material. To troche taka kompilacja na ktora sklada sie nowy utwor „Tophet”, utwor „Winds ov Decay” skomponowany w 1999 roku, który jest holdem dla starej norweskiej sceny, cover Beastcraft, remiks w wersji industrialnej utworu „Tophet” wykonany przez PreEmptive Strike 01 oraz intro i outro zrobione przez Nihila. Było to wydawnictwo przeznaczone na 20 lecie zespołu, ale wszystko się przedluzylo min gdy postanowiłem nakrecic teledysk i ostatecznie split ukazal się na 22 lecie zespołu.

 

Do utworu Tophet zaprosiles kilku szanowanych gosci. Wiąże się z nim bardzo osobista historia.

 

Tak, jakies 3 lata temu zaczalem miec klopoty z ukladem nerwowym, stracilem wiekszosc odruchow neurologicznych itp. Udalem sie na prywatne badania do specjalistow z Polski i tam praktycznie postawiono mi diagnoze, ze to stwardnienie zanikowe boczne, co jest prawdopodobnie najgorsza, nieuleczalna choroba na swiecie. Wiedzialem, ze po jakichs 3 latach umre jako warzywo z zanikiem wszystkich miesni, lacznie z oddechowymi. Postanowilem wiec dolaczyc utwor Tophet do splitu z Beastcraft, ktory byl pierwotnie przeznaczony na kolejne wydawnictwo. Wiedzialem, ze jest to ostatni utwor w historii zespolu i w moim zyciu dlatego chcialem go uczynic wyjatkowym. Zaprosilem wiec do jego nagrania paru muzykow z ktorymi sie znamy i szanujemy od lat. Jamesa z Vadera, Acerbusa z Ondskapt, V. Priesta z Acherontas i Soratha z Beastcraft. Wokale nagrywalem dzien po otrzymaniu nieoficjalnej diagnozy, takze mozesz sobie wyobrazic jakie sa emocje w moim glosie. Konczac ta smutna historie dodam, ze po powrocie do Londynu skontaktowalem sie z jednym z najwybitniejszych profesorow od tej choroby, ktory opiekowal sie min Stevenem Hawkingiem. Zaprosil mnie on do swojej kliniki w Oxfordzie, gdzie po poltora roku badan i obserwacji na szczescie definitywnie wykluczyl ta chorobe. Do tej pory nie wiadomo jednak co tak naprawde mi dolega. W kazdym razie zyje i jestem w dosyc dobrej formie. Niestety teraz moja narzeczona walczy od roku z nowotworem mozgu. Jest on duzy i ekstremalnie rzadki, tylko ok 300 przypadkow zanotowano na swiecie. Takze nie ma lekko, nie poddajemy sie, walczymy.

 

Do Tophet nakreciles tez teledysk. Obraz kręcony był w kilku lokalizacjach. Od początku miałeś zarysowany pełny koncept i wiedziałeś jak ma wyglądać ostateczny efekt?

 

Na poczatku mialo to byc generalnie lyric video z nakreconymi paroma scenami. Jednak pomysl rozwijal sie w mojej glowie i wszystko zaczelo przybierac coraz powazniejsze ksztalty. Pomagal mi w calym koncepcie Slawomir Uta z Perunwit. Ja nagrywalem swoje sceny 2 razy w studio w Londynie, Acerbus krecil w Szwecji, Sorath w Norwegii, zalozyciele organizacji Operation Werewolf sceny rytualow w USA, a sceny z ogniem byly krecone w Poznaniu. Byla to wiec miedzynarodowa kooperacja. Po wyslaniu nakreconych wielu godzin materialow nastapil zmudny proces selekcji i montazu, ktory wykonal Sebastian Turkowski. Wydanie plyty przesunelo sie przez to prawie rok i kosztowalo wielu godzin pracy. Efekt jest jaki jest. Opinie sa skrajne poczawszy od tego, ze jest to kicz i wies, smiechy, ze stuknalem kosturem w rytm kotlow itp, to w Polsce, poprzez zachwyty, ze jest to jedno z najlepszych black metalowych videoclipow, to zagranica. Odrzucam te obydwie skrajne opinie. Nie uwazam, zeby bylo to jakies gowno, ani ze jest to jakies dzielo. Po prostu staralem sie w ramach bardzo skromnych srodkow i budzetu nakrecic cos ciekawego. Obraz jest surowy, ujecia byly krecone np w piwnicy w Szwecji i Norwegii. Black metalowe teledyski, to bardzo ryzykowna sprawa i latwo jest przekroczyc granice powagi i wtedy zaczyna sie kicz. Mysle, ze balansuje gdzies na tej granicy, moze nawet ja przekroczylem pare razy. W kazdym razie wyczerpalem juz pewna formule i jesli jeszcze bede kiedys robil jakies video, to bedzie one w zupelnie innym stylu, proste, surowe, bez zbednych scen, zadnych dziewczyn, golych cyckow itp. Teledysk mial swoja premiere o tej samej godzinie w wiekszosci najwiekszych magazynow na swiecie i po 3 miesiacach na 3 kanalach mial ponad 140 tys obejrzen co jak na ekstremalny, podziemny zespol jest raczej wynikiem rewelacyjnym. Co by nie mowic o tym klipie wykonal on swoje zadanie, a rozpoznawalnosc zespolu wzrosla dzieki niemu o kilka poziomow.

 

Limitowany box w wersji die hard to cymelium, autentyczny rarytas dla kolekcjonerów. Dużo czasu i energii, już o finanse nie zahaczając, kosztowało cię przygotowanie całego tego pakietu?

 

Wiadomo, nie sa to tanie sprawy. Robilem taki boks pierwszy raz i staralem sie dopracowac kazdy szczegol. Jest to prawdziwy rarytas dla fanow Black Altar bowiem oprocz plyty vinylowej, digi packa, koszulek Beastcraft i Black Altar, naszywki, znaczka, podpisanych zdjec obydwu zespolow itp znajduja sie tam wszystkie oryginalne flyersy, plakaty, a nawet wkladki poczawszy od splitu z Vesania z 2000 roku. Boks jest juz wyprzedany i opinie o nim sa rzeczywiscie niesamowite. Czesto ludzie twierdza, ze to najlepiej wydany boks jaki widzieli. Nawet jeden z dosyc wiekowych fanow Black Altar z USA przyslal mi skan swojego testamentu, gdzie jest napisane, ze chce zostac z tym boksem pochowany.

 

Kto wyszedł z inicjatywą splitu: ty czy Sorath? Miałeś jakiś wpływ, bądź było przedmiotem waszych wzajemnych konsultacji, na to jakie utwory na swoją część tego wydawnictwa zamieści Beastcraft?

 

Slyszalem od paru norweskich muzykow, ze Sorath jest duzym fanem Black Altar, wiec ja wyszedlem z inicjatywa, a on sie chetnie zgodzil. Raczej nie ingerowalem w to jakie utwory konkretnie sie tam znajda. Chcialem tylko, zeby byly one jak najbardziej unikalne. Dal mi ostatnie utwory skomponowane przez Nefasa, jest tez pare niepublikowanych wczesniej lub koncertowych wersji. To chyba juz ostatnie wydawnictwo jakie sie ukazalo pod szyldem Beastcraft, a ja mialem zaszczyt, ze moglem je wydac.

 

Beastcraft był chyba jednym z bardziej niedocenionych zespołów na norweskiej scenie. Podzieliłbyś taki pogląd? Jeśli tak – jak myślisz: z czego mogło to wynikać? Dużej konkurencji na lokalnej scenie? Podejścia, wyzbytego jakiegokolwiek parcia komercyjnego? Jakichś innych czynników?

 

Beastcraft pomimo, ze nie osiagnal sukcesu komercyjnego, to jest bardzo szanowanym zespolem w Norwegii i poza jej granicami. Zawsze byli wierni idealom podziemia, stronili od zbednej promocji, maja bardzo obskurne brzmienie odrzucajace z daleka pozerow, zagrali tylko pare koncertow itp. Az sie sam dziwie, ze Sorath zgodzil sie wystapic w moim teledysku, bo to nie w jego stylu. Po smierci Nefasa kult wokol zespolu jeszcze wzrosl.

 

Miałeś okazję poznać T. Nefasa?

 

Tak, dwa razy. Pierwszy w Polsce na trasie Urgehal z Shining i drugi raz przyjechal z Enziferem i perkusista do mnie jak bylem w Oslo. Pamietam, ze wreczyli mi cala torbe vinyli, kompaktow, koszulek i naszywek, co mnie bardzo milo zaskoczylo. Bardzo sympatyczni ludzie.

 

Zostali dzisiaj na skandynawskiej scenie jeszcze jacyś autentyczni blackmetalowcy, hołdujący ideom z lat 90-tych, ekstremalni, fanatyczni, pozbawieni kompromisów?

 

Tak, jest sporo takich zespolow, zarowno w Szwecji jak i w Norwegii. Nie chce wymieniac tu konkretnych nazw, ale sa to zarowno stare zespoly, glownie ze Szwecji, jak i sporo mlodszych, glownie z Norwegii.

 

Skandynawska właśnie czy helleńska scena miała na ciebie osobiście większy wpływ w początkach działalności Black Altar?

 

Pomijajac moja milosc do Necromantii, to zdecydowanie skandynawska scena, glownie norweska. Pierwsze plyty Mayhem, Burzum, DarkThrone, Immortal, Gorgoroth, Emperor na zawsze odcisnely pietno w mojej duszy. Niestety wiekszosc tych zespolow lata swietnosci ma juz dawno za soba, a dawnym idealom holduje z wymienionych juz chyba tylko Gorgoroth. Na szczescie przyszlo kolejne, gniewne pokolenie, ale to juz oczywiscie nie to samo co kiedys.

 

Jak ci się żyje w Londynie, osiadłeś tam już na stałe?

 

Tak, osiadlem na stale. Zyje mi sie dosyc komfortowo. Pracuje bardzo blisko domu jako jeden z szefow ochrony w telewizji BBC. Jak to sie mowi jakos sie zyje od pierwszego do pierwszego he he. W Polsce tez mialem dobrze, ale jednak tutaj, to zupelnie inny poziom.

 

Jakie dostrzegasz największe uciążliwości a jakie dogodności funkcjonowania w stolicy Wielkiej Brytanii?

 

Jesli chodzi o niedogodnosci, to kwestie, ze tak powiem rasowe i religijne, jest tu mnostwo muzulmanow. Jest bardzo tloczno, brudno, trzeba pokonywac duze odleglosci jak to w wielkim miescie. Poza tym uwielbiam Londyn. Jest to raj dla fanow metalu. Prawie kazda trasa przechodzi przez Londyn, praktycznie codziennie cos sie dzieje, nieraz sa 3 koncerty tego samego dnia, ze nie wiadomo co wybrac. Jest bardzo fajna ekipa metalowa z calego swiata, duzo interesujacych osob. Generalnie ktokolwiek czymkolwiek by sie nie interesowal, to w Londynie to znajdzie w duzej ilosci.

 

To że tam mieszkasz ma istotne pozytywne przełożenie organizacyjne i techniczne na prowadzenie Black Altar?

 

Raczej tak. Mam tu o wiele wieksze mozliwosci, chociazby kontaktu z roznymi muzykami. Gitarzysta przeprowadzil sie z Warszawy do mnie, takze mozemy sobie codzienie grac w domu. Jesli chcemy grac z perkusista, to przystanek ode mnie jest kompleks kilkunastu doskonale wyposazonych sal prob, gdzie za grosze gra duzo metalowych zespolow. W skrocie jest latwiej ze wszystkim.

 

Brexit ma jakiś bezpośredni negatywny wpływ na twoje życie – bądź twoje najbliższe otoczenie – w Anglii?

 

Na mnie osobiscie nie ma najmniejszego. Nie rozumiem tez obaw niektorych Polakow i tego, ze wyjezdzaja w obawie przed czyms. Nic sie dla nas nie zmieni, moga zostac deportowani tylko bezdomni, osoby z powazna przeszloscia kryminalna lub tacy, ktorzy cale zycie siedza na benefitach. Inni nie musza sie martwic. Malo tego rzad angielski widzac co sie dzieje usilnie namawia Polakow na pozostanie i gwarantuje, ze nie ma sie czego obawiac.

 

Widziałeś ekranizację Lords of Chaos?

 

Jeszcze nie, ide na pokaz w Halloween. Ma byc jakas specjalna pra premiera z udzialem Necrobutchera i paru osob z produkcji filmu. Wiem, ze film spotkal sie z mocno mieszanymi, glownie negatywnymi opiniami, ale generalnie nie polegam na opiniach innych ludzi, wiec chce sobie wyrobic swoja. Przyznaje jednak, ze juz sam pomysl robienia w Holywood filmu o tych wydarzeniach wydaje sie mocno kontrowersyjny.

 

Przyjaźnisz się z Dayalem Pattersonem. Jak oceniasz jego publikacje poświęcone black metalowi? Oddają istotę rzeczy jeśli chodzi o ujęcie tematu?

 

To znakomity dzienikarz i bardzo cenie to co robi. Przy okazji to jedna z najsympatyczniejszych osob jakie spotkalem na scenie metalowej. Jego wywiady i artykuly sa niesamowicie szczegolowe i zawsze mozna sie z nich dowiedziec czegos interesujacego. W II czesci jego ksiazki o black metalu spotkal mnie zaszczyt i jest tam 10 stronicowy wywiad z Black Altar w ktorym wydobyl ze mnie wiele ciekawostek.

 

Black metal, w twoim pojęciu, nieodzownie musi być sprzężony z odpowiednim przekazem czy wystarczy jak jest ekstremalnym dźwiękowo i brzmieniowo wyrazem twórczej ekspresji?

 

Oczywiscie Black Metal, to nie tylko muzyka, ale przede wszystkim odpowiedni przekaz. Bez niego jest tylko zwyklym podgatunkim ciezkiej muzyki granym przez bezideologicznych grajkow.

 

Z biegiem lat, nabywanych doświadczeń, funkcjonowania w środowisku muzycznym: raczej radykalizujesz się ideologicznie i światopoglądowo w obrębie oceny otoczenia i sceny black metalowej – czy przeciwnie: obojętniejesz?

 

Jesli chodzi o sprawy ideologiczne, to jestem caly czas taki sam radykalny jak na poczatku dzialalnosci, w niektorych kwestiach nawet bardziej. Natomiast jesli chodzi o sprawy sceny, to traktuje ja z przymruzeniem oka. Przez te cwierc wieku zajmowania sie black metalem widzialem bardzo wiele. Widzialem wielu scenowych fanatykow, ktorzy po paru latach wydawania sadow kto jest prawdziwy, a kto nie znikali z tej sceny tak szybko jak sie pojawili, na skutek zmiany pogladow, wziecia slubu, nierzadko koscielnego, urodzin dzieci albo bo im kobieta kazala. Widzialem zamiatanie pod dywan grubych spraw. Spotkalem osobiscie wielu muzykow, ktorzy kiedys byly dla mnie wzorem i bylem nimi mocno rozczarowany. Przezylem wiele trendow i mód jakie panowaly na scenie, takze po tych wszystkich latach mam prawo nie traktowac powaznie sceny jako ogolu i generalnie mam wyjebane co sie na niej dzieje. Robie od lat swoje nie zwazajac na zadne mody. Jestem w kontakcie z poszczegolnymi, wartosciowymi jednostkami ze sceny. Przewaznie sa to muzycy o znacznym stazu, ktorzy zaczynali w podobnym czasie jak ja.

Zupelnie rozpierdala mnie na naszej scenie moda na te wszystkie polskie nazwy oraz post black metalowe, intelektualne pitolenie i kolejne klony Furii, Mgly i Odrazy. Do pewnego momentu bylo to fajne, ale pozniej ten trend stal sie parodia i zenada.

Mysle, ze ostatnimi czasy jest to prawdziwa Plaga i Zmora naszej sceny, ze az zbiera mi sie na Mdlosci. Ogarnia mnie Groza i Gorycz i czasami zaluje, ze nie jesten gluchy jak Pien, bo wtedy nastalaby Cisza.

Black Metal to ma byc kurwa ogien i Pieklo, a nie jeczenie przeintelektualizowanych hipsterow w sweterkach, onanizowanie sie przy 10 minutowym rifem z dysonansami i wymyslaniem coraz glupszych polskich tytulow.

 

Brakuje ci na niej tego czystego niebezpieczeństwa i sporej dozy fanatyzmu, którą scena ta emanowała właśnie w latach 90-tych?

 

Dokladnie. To byly inne czasy. Black Metal byl czyms niebezpiecznym i elitarnym na widok ktorego hipsterzy uciekali jak najdalej. Teraz jest odwrotnie, wlasnie ich ten gatunek najbardziej przyciaga.

 

Jest, twoim zdaniem, miejsce na mariaż black metalu z ideologiami politycznymi – czy miejsca na takie kolaboracje nie ma?

 

Osobiscie nie mam nic przeciwko temu, kazdy niech robi co uzna za stosowne. Pytanie tylko, czy nadal to nazywac black metalem.

 

Od jakiegoś czasu widzimy wykwit, plagę właściwie, kapel obracających się w nurcie religijnego, rytualnego czy też okultystycznego black metalu; mniejsza o metki. Motywacje ich powstawania – na bazie większego zainteresowania takim graniem w ostatnich latach – łatwo się domyślić, a często wręcz słychać w prezentowanych dokonaniach. Gdyby Legion ov Revenge istniał jako „organizacja” i nadal chciał m.in. tropić pozerów – to wydaje się że w dzisiejszych czasach mielibyście ułatwione zadanie, a żniwo byłoby obfite …

 

Ten trend na szczescie juz znacznie zmalal, ale pare lat temu rzeczywiscie bylo juz ostre przegiecie. Coz, jak wspomnialem wczesniej na scenie pojawiaja sie i przemijaja rozne mody i dlatego nie ma co sie tym przejmowac. Sa zawsze liderzy, ktorzy tworza cos nowego, a jak odnosza sukces pojawia sie zawsze cala masa nasladowcow coraz bardziej zenujacych az nastepuje przesyt, a zespoly zaczynaja byc parodia samych siebie i jesli w pore nie zrozumieja, ze nie tedy droga, to skoncza szybko i marnie jak i ten trend. Co do Legion ov Revenge, czy tez Legionu Zemsty, to byla to organizacja, ktora zalozylem wiele lat z ludzmi z Warszawy majaca na celu wspolprace wartosciowych jednostek na scenie i eliminacje pewnych zjawisk, ale skonczylo sie na teorii. Jej muzycznym odpowiednikiem byl moj projekt Kriegsgott, debiutancki mini album nazywa sie wlasnie „Legion ov Revenge”. Jesli chodzi o tepienie pozerow, to musialbym byc kompletnym niedorozwojem, zeby w wieku 43 lat ich ganiac aczkolwiek pewnie roboty byloby mnostwo. Generalnie nie interesuje mnie co robia inni ludzie, czego sluchaja, co kto o mnie mowi itp. Skupiam sie od pewnego czasu tylko na swoich dzialaniach i nie marnuje cennego czasu i energii na nic innego, chyba, ze na wspieranie bliskich mi osob, jesli jest taka potrzeba.

 

Nie sądzisz, że wina też stoi tu po stronie wytwórni, które podpisują, wydają i wypuszczają na rynek – i tak już totalnie przeładowany – masę rzeczy nijakich i przeciętnych?

 

To juz kolejna kwestia. Powstalo na scenie tysiace malutkich pseudo wytworenek, ktore wydaja przewaznie gowniane zespoly, kopiujace w zenujacy sposob to co akurat jest modne, albo tysieczny klon DarkThrone. Wiadomo, ze zaniza to poziom sceny i przecietny sluchacz nawet nie wie po co siegnac. Kiedys kazdy z zespolow takich jak Mayhem, Burzum, DarkThrone, Emperor, Immortal. Gorgoroth i wiele innych mial swoj bardzo unikalny styl. Zeby nagrac debiutancka plyte gralo sie pare lat w sali prob, wczesniej nagrywalo dema, a kontrakt plytowy byl niemalze szczytem marzen. Teraz zespol istnieje pare miesiecy, nagrywa swoje wypociny w pokoju na komputerze i pare miesiecy pozniej plyta jest juz wydana przez jakas pseudo wytwornie albo sam zespol. Wiem, ze czasy sie zmienily, a ja nie chce brzmiec jak stary zgred zyjacy przeszloscia. Wiem tez, ze trudno jest wymyslec cos oryginalnego teraz, ale sa pewne granice nasladownictwa. Dlatego tez przestalem sie wymieniac z 95% wytworni, bo szkoda kasy na poczte.

 

Twoje Odium Records na dzień dzisiejszy to rentowne przedsięwzięcie czy musisz je finansowo zasilać?

 

Od paru lat rentowne, bo staram sie wydawac rzeczy na poziomie zarowno pod wzgledem muzycznym, jak i wydawniczym, w miare mozliwosci oryginalne, wiec na wyniki sprzedazy nie narzekam. Klienci sie juz przyzwyczaili, ze kupujac nowe wydawnictwo z Odium moga sie spodziewac jakosci. Hitem sprzedazy jest szwedzki Mephorash, ktory pobil 10 krotnie wszystkie moje rekordy. Pierwszy naklad sprzedal sie w 3 miesiace, a od tamtej pory dotlaczalem juz pare razy i wkrotce znowu bede musial. Drugie miejsce pod wzgledem sprzedazy zajmuje Black Altar, ale pracowalem na to wiele lat. Po wydaniu Mephorash, a raczej po tej swojej niesprawdzonej na szczescie diagnozie zdrowotnej postanowilem, ze przestaje wydawac inne zespoly i skupiam sie w koncu tylko na Black Altar.

 

W maju głosiłeś nowy skład Black Altar, to na koniec temat który pojawia się chyba w każdym wywiadzie z tobą: koncerty. Już nawet zupełnie nie bacząc na oczekiwania bądź większą czy mniejszą presję otoczenia – ale czy nie odczuwasz czysto personalnej, wewnętrznej potrzeby próby sprawdzenia koncertowej możliwości Black Altar? Może choćby z czysto egoistycznych pobudek, po ponad dwóch dekadach prowadzenia kapeli, warto byłoby poświęcić jednak czas, pewnie też finanse, podjąć wysiłek organizacyjny i przygotować wszystko tak jak byś oczekiwał i spróbować? Nawet gdyby nie wyszło to wszystko tak jak sobie wyobrażasz – to miałbyś to doświadczenie niejako za sobą. Bo nie wierzę, że nie chciałbyś spróbować.

 

Masz zupelna racje. Tak wlasnie jest. O ile moze nie mam na swoim koncie za duzo wydawnictw, to czuje sie pod tym wzgledem jako tako spelniony. Brakuje mi jednak do pelni szczescia doswiadczenia koncertowego. Jakos nigdy sie nie skladalo. Moj pierwszy sklad nie chcial slyszec o ich graniu. Jak ich usunalem, to przez 14 lat bylem sam i z braku czasu nie myslalem o graniu, szukaniu skladu, regularnych probach, urodzily mi sie dzieci, prowadzilem przez wiele lat bardzo duza agencje nieruchomosci i nigdy nie bylo na nic czasu. Odczuwam moze tez podswiadomie pewna obawe przed graniem. Z drugiej strony jesli kiedys mam to zrobic, to jest to bardzo dobry czas. Mieszkam w Londynie, gdzie moglbym grac czesto jakos support dla przyjezdnych duzych zespolow, mam w koncu pelen sklad. Dolaczyli do mnie muzycy z Ondskapt oraz Tomek ze Spirits Way, ktory jest wirtuozem gitary i wszyscy wokol mnie naciskaja na koncerty. Na brak propozycji tez nie narzekam, chociazby ostanio propozycje trasy po Ameryce Poludniowej i Japonii, ze az zal odmawiac. Po nagraniu mini albumu „Nekromantic Revelations” w przyszlym roku chyba w koncu zaczniemy sie przygotowywac do koncertow, ale jestem taki, ze nie wyjde na scene dopoki nie bede perfekcyjnie przygotowany. Nie chcialbym zawiezc ludzi, ktorzy od lat mnie wspieraja i czekaja na koncert Black Altar, ani dac satysfakcji tym, ktorzy mi zle zycza. Zobaczymy tez, czy moje granie z muzykami Ondskapt sie sprawdzi dluzej na odlegloscw praktyce, bo sa oni mocno zajeci zarowno prywatnie, jak i muzycznie. Tym bardziej, ze po prawie 9 latach przerwy wracaja z nowa plyta i beda duzo koncertowac na swiecie. Narazie widujemy sie w miare regularnie w Londynie. Czas pokaze.

 

Jakie masz plany wydawnicze z Black Altar? Co na ten moment można powiedzieć o Nekromantic Revelations?

 

Niedlugo ukaze sie wznowienie mini albumu „Suicidal Salvation” wraz z bonusowymi utworami ze splitu z Varathron / Thornspawn. Ukaze sie to na 8 panelowym digi packu, winylu i limitowanym drewnianym boksie z roznymi niespodziankami w srodku. Winyle sie juz tlocza, wkrotce rusza pre ordery. Nastepnie bedzie wznowienie debiutanckiej plyty „Black Altar” z nowym masteringiem. Chcialem tez zrobic do niej nowa okladke, ale pare dni temu stwierdzilem, ze to prymitywne dzielo ma swoj urok. Nastepnie nagramy mini album „Nekromantic Revelations” oraz 2 utwory na 7” ciezki picture disc z pewnym szanowanym norweskim zespolem. Jesli chodzi o „Nekromantic Revelations” to bedzie na nim 5 utworow. Bedzie troche w innym stylu niz dotychczasowy dorobek. Wolniejsze, bardziej nawiedzone, czasami dosyc melodyjne. Sam jestem ciekawy jaki bedzie efekt koncowy.