BLACK ALTAR "Wrath ov the Gods"
Hell Eternalzine #2 | Autor: M.Zgon

Napewno niektórzy z was pamiętają pierwsze demo “Na Uroczysku…”. Szczerze mówiąc na mój gust nie było ono zbyt dobre. Przy tym, tamto jest tylko wspomnieniem. Płyta została wydana na splicie z Vesania „Moonastray” własnym sumptem przez Odium Rec. Wydanie jest bardzo profesjonalne – kredowa wkładka, nadruk na płycie prezentuje się wspaniale. No ale zacznijmy: „Wrath ov the Gods” to 5 utworów + intro, na które składają się trzy utwory Black metalowe – w tym cover Bathory „The Return” i dwa ambientalne stworzone przez sesyjnego muzyka – Nazgrima z Titan Mountain. Wydanie limitowane do 666 sztuk i ręcznie numerowane krwią. Jednym słowem muzyka to potężny brzmieniowo materiał z twardym, opętanym wokalem, wspaniale współgrającym z muzyką i tekstami. Na koniec cover Bathory – najlepszy jaki kiedykolwiek słyszałem – jest perfekcyjny. Rzyga piekłem, jak i cały materiał. Zresztą określenie Holocaust Horror Black Metal jest kurewsko adekwatne do zawartości tego krążka. Nie chcą wam bachory spać po nocach? Koszmar z Czarnego Ołtarza powykrzywia im pyski! I’m coming 6.6.6.

Panzerfaustzine #2

O proszę, któż to zdecydował się przypomnieć o sobie? Słynny Mr. Shadow?! Przyznam, że sceptycznie nastawiony podchodziłem do tego nowego tytułu BLACK ALTAR, ciągle jeszcze mając w pamięci ich poprzedni stuff, "Na uroczysku...". Tamten materiał nie należał do największych osiągnięć polskiej sceny black - metal, ale już "Wrath Ov the Gods" jest tego miana znacznie bliższy. Cóż za ogromny krok dokonał się w twórczości Olsztynian! Nadal oczywiście mamy tu do czynienia z czystym, surowym, zimnym black - metalem, czy idąc za opisem wydawcy (czyli samego Shadowa) holocaust / horror / black - metalem, jednak nie sposób nie zauważyć tu postępu, jeśli chodzi o aranżacje, pomysłowość, czy nawet samą jakość nagrania. Po prostu dojrzał nam ów twór i tyle. Zaskakuje ów CD bardzo pozytywnie, nawet nieźle kopie w zadek (chociażby świetną wersja "Return of Darkness and Evil" BATHORY!!!). Wrażenie staje się tym większe, gdy okazuje się, iż "Wrath Ov..." został nagrany już dwa lata temu, więc można spodziewać się, iż BLACK ALTAR rozwinął się do dziś jeszcze bardziej. Jeśli miałbym napisać jednak coś negatywnego o recenzowanym materiale, to byłaby to zbyt mała ilość numerów stricte metalowych - są tu praktycznie trzy takowe (w tym wspominany cover), bo trzy pozostałe to intra, zagrane zresztą przez Nazgrima z TITAN MOUNTAIN. Osobiście wolałbym usłyszeć tu więcej grania w stylu numeru "Black Altar". Może dane mi to będzie, gdy BLACK ALTAR dorobi się pełnego albumu? Oby niedługo, bo "Wrath Ov..." to duża niespodzianka i świetny materiał. 

Seven Gates #3 | Ocena: 6(66)/7

Doskonale pamiętam poprzednie demo "Na Uroczysku...", może zresztą za dobrze, bo spaczyłem sobie przez nie obraz Black Altar. Na szczęście Shadow zebrał konkretną ekipę (demo zostało nagrane przy pomocy muzyków sesyjnych) i tym razem jest się czym pochwalić...Takiego soczystego black metalu dawno już nie słyszałem, surowy, ale konkretnie zaaranżowany, ostry, ale nie prymitywnie nagrany, w starym stylu, ale nie kopia...I cover Bathory na deser. Mocna 6-tka po trzykroć. Ocena 666 - Doskonałe, cyfry mówią same za siebie, trzeba to mieć, albo Rogaty będzie zły...

Triumf Woli #1

Przyznam, że nie słyszałem pierwszego wydawnictwa Shadowa, a materiał, który wkrótce się ukaże, to porządny, utrzymany w szybkim tempie Black Metal. Prawdą okazały się słowa Shadowa, że będzie to materiał w norweskim stylu (wczesny DarkThrone), choć czasami niektóre partie kojarzą mi się z rodzimym Vader...Wokal rodem z czeluści piekła. Jednak nie kierujcie się zbytnio moimi porównaniami, Są to tylko moje osobiste skojarzenia. W muzyce Black Altar czuć chęć stworzenia czegoś naprawdę mrocznego i niepowtarzalnego. Na uznanie zasługuje cover Bathory "The Return of Darkness and Evil"! Nie pozostaje nic innego, jak oczekiwać kolejnego uderzenia Black Altar.