BlackMetal.pl (mhause)

BM: Witam! Jak sądzę, ciężko Ci było się przemóc do udzielenia tego wywiadu (było nie było często dawałeś do zrozumienia, że - delikatnie rzecz ujmując - nie darzysz nas zbyt wielką sympatią)?

 

Shadow: Witam! Rzeczywiście, była to dla mnie dosyć zaskakująca propozycja, gdyż wywiad dla Twojego magazynu jest chyba ostatnią rzeczą jakiej sie spodziewałem, jeśli chodzi o działalność promocyjną. Podchodzę jednak z coraz większym dystansem do siebie i tego co robie i przeczytawszy Twoje zapewnienie, ze będzie to rzetelny i poważny wywiad zgodziłem sie bez większego problemu. Ponadto od czasu do czasu wpadam na Twoje forum i zauważyłem, ze pomijając głupie i całkowicie nic nie wnoszące wypowiedzi młodszej części forumowiczów, to zgadzam sie z wieloma wypowiedziami tzw "starszyzny". Myślę, że jest tak dlatego, że pomimo pewnych osobistych animozji, nasz światopogląd i spojrzenie na Black Metal kształtowały się w czasach, kiedy nie było jeszcze internetu, scena wyglądała zupełnie inaczej i inny był jej klimat. To było coś prawdziwego, fascynującego i niebezpiecznego, coś czym żyło sie sie na co dzień. Wydanie każdej płyty black metalowych tuzów, było wielkim przeżyciem, gdyż były to przełomowe płyty dla gatunku. Takich rzeczy sie nie zapomina. Dzisiejsze pokolenie dzieci internetu, które w parę godzin ściąga całą dyskografie np DarkThrone pewnie nie ma pojęcia o czym ja pisze. Dzisiaj Black Metal stał się w znacznej mierze biznesowym produktem, a dawni bogowie Black Metalu sprzedali się lub stracili zainteresowanie dawnymi ideałami.

 

Jak odnosisz się do tych wszystkich kontrowersji, które narosły wokół Black Altar oraz Twojej osoby i jak sądzisz gdzie leży przyczyna tak ogromnej negatywnej kampanii, która się swego czasu przetoczyła przez sieć na Twój temat (rozumiem, że główną winę za całe zamieszanie zrzucasz na nasze forum)?

 

Na początku faktycznie denerwowały mnie te wszystkie historie mój temat, później zaczęło mnie to już śmieszyć. Sam powiedz (biorąc pod uwagę chociażby Twoje forum) jak można wymyślić coś tak głupiego, że chemik zrobił analizę i okazało się, ze moje płyty były numerowane piaskiem i wodą z kałuży, czy można w ogóle coś numerować piaskiem? I dlaczego akurat woda z kałuży, czy nie prościej byłoby mi wziąć ją po prostu z kranu? Podobnych, idiotycznych pytań do większości tych bzdur można zadać wiele. Jednak jeszcze głupsi są osobnicy, którzy w to wszystko wierzą lub nawet rozwijają dalej temat i później mogę przeczytać o sobie takie rewelacje, że dostaję wpierdol na każdym koncercie Black Altar, pomijając ten drobny szczegół, ze nigdy takowego nie grałem. Przyznaje też, że popełniłem pewnie parę błędów w związku z promocją zespołu, jak choćby danie wolnej ręki grafikowi co później zaowocowało tym, że że na jakiejś fotce dokleił mi logo Pit Bulla, czy coś takiego. Jednak jeśli dla kogoś to, że na jakimś tam zdjęciu jest o jedno logo więcej jest najważniejsze i przekreśla cały dorobek zespołu, jego muzykę i przekaz, to bardzo bym chciał, żeby taki osobnik nie miał nigdy nic wspólnego z żadną formą mojej twórczości i trzymał się od niej jak najdalej. Kolejnym rodzajem "fanów" są delikwenci, którzy posiadają chyba typowo polsko-katolicka mentalność. Normalny człowiek jak nie lubi danego muzyka czy zespołu, to po prostu ma go w dupie i nie słucha jego muzyki, wykorzysta swój czas jakoś twórczo lub choćby obejrzy film, itp. Jednak typ człowieka o którym wspomniałem zamiast tego robi wszystko, żeby mi zaszkodzić. Probuje mi się włamać na konto pocztowe, podszywa się za mnie na gadu gadu żeby narobić mi syfu, zakłada jakieś żałosne profile na portalach typu fotka. pl, czy nasza klasa podszywając się pod moją osobę. Choćby przykład z ostatnich dni, gość założył mi fałszywy profil na wspomnianej stronie, skierował też list do mnie w którym stwierdził, że jestem strasznym pozerem, bo mam swój profil na myspace i na tym klasowym portalu. Nie dociera do niego fakt, że profil ten ma zadanie czysto praktyczne, jest to informacja dla moich byłych kolegów z dawnych klas, przez których zostałem tam zaproszony. Każdy przedstawiał przykłady działalności, która się obecnie zajmuje. Ja z racji tego, że jestem muzykiem, przedstawiłem przykłady ze swojej działalności muzycznej. Natomiast mój zapalony anty fan w swojej pokręconej wyobraźni myślał zapewne, że w ten sposób promuje Black Altar wśród dawnych kolegów, z których nikt nawet nigdy nie słuchał metalu. Później oburzony zarzucił mi, że jak mogę robić sobie poważne black metalowe zdjęcia, a później pozuje do fotek jedząc bułkę w pociągu. Nie wiem, czy tego typu ludzie maja problemy z ocena rzeczywistości, czy inne problemy psychiczne i nie dociera do nich fakt, ze zdjęcia Black Altar, to zdjęcia Black Altar, a zdjęcie w pociągu, to prywatna fotka kolesia o imieniu Darek, któremu w pociągu ktoś zrobił zdjęcie i który bynajmniej nie chodzi 24 godziny na dobę w makijażu i też czasem je, o dziwo nie kota, tylko bułkę. Jak więc widzisz z tego typu przypadkami spotykam się często i raczej traktuję już to wszystko ze sporym dystansem. Z drugiej strony nie ukrywam, ze imponuje mi fakt, że stałem się w czyimś życiu aż tak ważny, ze poświęca masę swojego czasu i energii na łamanie haseł do mojej poczty, do gg, zakładanie fałszywych profili, wyszukiwanie zdjęć w internecie itp.

 

A ja myślę, że swego czasu brałeś to wszystko bardziej do siebie i całe to zamieszanie trochę Cię zraziło do (jakby nie mówić brutalnej i mocno nieprzychylnej) polskiej rzeczywistości i wygląda mi na to, że ostatnimi czasy jakby bardziej obrałeś swój target na odbiorcę zagranicznego. Może dlatego, że tam nie trzeba się dłubać w tym całym bagażu konotacji i nikt tam nie pyta o Twoją biografię tylko ocenia Cię przez pryzmat samej muzyki? Ostatnio nawet padło stwierdzenie, że jakby Black Altar był ze Szwecji to nikt by się niczego nie czepiał, a tak w Polsce często mieszają z błotem, a w Szwecji słuchają z wielką ochotą...

 

Masz racje, jakieś 2-3 lata temu, kiedy zaczęła się ta cala lawina gówna na mój temat bylem mocno zdziwiony jak można z byle bzdury, ze jest tam gdzieś dodatkowe logo na koszuli itp robić takie afery i dodając przy okazji 100 innych plotek nie mających nic wspólnego z prawdą. Jak wiesz swego czasu nawet wszedłem na Twoje forum i wyjaśniłem wiele z tych rzeczy. Z perspektywy czasu oceniam, ze nie było potrzebne, gdyż jak ktoś jest do mnie negatywnie nastawiony, to żeby miał dowody czarno na białym i tak ich nie wysłucha. Jest to część polskiej rzeczywistości i mentalności, dlatego też w pewnym momencie stałem się bardzo zmęczony tym wszystkim. Był to jeden z powodów dla których postanowiłem opuścić ten kraj. Za granica wygląda to zupełnie inaczej. Nikt nie skreśla zespołu dlatego, że zrobił parę lat temu kalendarze ze świętami okultystycznymi i pogańskimi. Tam patrzy sie na muzykę i przekaz, poglądy danego zespołu, a jak takowe komuś nie odpowiadają, to taki zespół zupełnie nie zajmuje jego uwagi, tylko szuka takiego, który mu sie spodoba. Zdaję sobie sprawę, ze gdyby nie ten cały bagaż plotek, pomówień i historii na mój temat i tego co robię, to mój zespół cieszyłby sie znacznie większym powodzeniem w Polsce. Gdyby jakiś nieznany zespól wyskoczył nagle z taką płytą jak "Death Fanaticism" myślę, ze wywołałaby ona spore poruszenie tym kraju, a tak to oficjalnie i publicznie nikt się woli nie wychylać ze zbyt pochlebnymi opiniami, tylko są one do mnie wysyłane prywatnie.

 

Co Cię w ogóle skłoniło do tego by pakować się akurat w Black Metal?

 

Była to zupełnie naturalna droga mojej ewolucji jako słuchacza metalu. Jako metalowiec starej daty, zaczynałem standardowo od heavy metalu, następnie thrash, death cały czas szukając czegoś jak najbardziej ekstremalnego. Gdy zetknąłem się z czymś takim jak Black Metal, wiedziałem, ze jest to coś czego szukałem od dawna. Coś, co nie jest tylko muzyką, tylko posiada ideologie i filozofie według której chciałbym żyć. Dlatego trwam przy tym już od kilkunastu lat i biorę w tym zjawisku udział aktywnie jako muzyk i wydawca.

 

Czy tak zmasowana promocja jaka miała miejsce przy okazji wydania pierwszej płyty to nie jest przypadkiem przesada (w końcu mówimy tu o zupełnie niszowej gałęzi "rynku" muzycznego)?

 

W zasadzie reklamy ukazały się tylko w 7 Gates, Mega Sin i Thrash'em all. Jednak wg mnie, to czy miała by się ukazać jedna reklama, czy 50 w żaden sposób nie stanowi o tym, czy dany zespól jest komercyjny, czy nie. Ilość reklam w metalowej prasie nie zmienia przecież muzyki zespołu, jego tekstów i poglądów muzyków. Znam trochę dużych zespołów, których z okazji wydania ich nowej płyty są duże kampanie reklamowe na świecie, jednak są to zespoły znacznie bardziej ekstremalne muzycznie i ideologicznie od wielu typowo podziemnych kapel, które boją się, że jak zamieszcza reklamę w dużym magazynie, to przestaną być "prawdziwe" i szanowane. Najczęściej jest tak, że te zespoły marzą o takiej promocji, tylko najzwyczajniej ich na to nie stać. Trzeba Ci też wiedzieć, że debiutancka płyta była dla mnie czymś wyjątkowym. Było to ukoronowanie 8 lat ciężkiej pracy i wyrzeczeń. Starałem się to wszystko dopracować w najdrobniejszym szczególe. Muzyka była na poziomie, oprawa graficzna tez, powstał również teledysk. Nie mogłem wiec pozwolić, żeby to wszystko przeszło zupełnie nie zauważone i zostało zniweczone brakiem promocji. Tym bardziej, ze nie gram koncertów i reklamy są praktycznie jedynym źródłem informacji o fakcie wydania nowej płyty. Poza tym taki już jestem, że wszystko co robie staram się wykonywać jak najlepiej i z odpowiednim rozmachem. Tym razem promocja nowej płyty w Polsce jest nieporównywalnie mniejsza. Praktycznie się ona już zakończyła i została pewnie niezauważona przez wiele osób. Ukazała się po prostu reklama w 7 Gates i katalogu Pagan Rec, wysłałem parę promówek do różnych zinow, kilku stacji radiowych i to wszystko. Słyszałem, ze na rożnych koncertach w Polsce jacyś ludzie rozdają flyersy reklamujące nowa płytę Black Altar, ale skąd je maja i co to za ludzie nie mam pojęcia, niemniej dziękuję. Za granica było lepiej, gdyz przed ukazaniem się płyty zostały zamieszczone reklamy w dużych magazynach jak Terrorizer (również utwór na składance), Zero Tolerance, Metalian, Legacy itp.

 

Podobno pochodzisz z warszawskiego Bródna. Jak wspominasz ten okres swojego życia? Zostały jakieś przyjaźnie z tamtych lat?

 

Mieszkałem na Bródnie do 16 roku życia. Okres ten wspominam bardzo dobrze i darze go olbrzymim sentymentem. Przez parę pierwszych lat po przeprowadzce do Olsztyna bardzo tego żałowałem i gdy tylko mogłem przyjeżdżałem do Warszawy. Przyjaźnie, które tam zawarłem z biegiem lat coraz bardziej zaczęły się rozluźniać. Ostatnio nastąpiło jednak duże ożywienie na skutek pewnego, powszechnie znanego portalu internetowego. Ponadto już po przeprowadzce do Olsztyna poznałem grupę osób z Warszawy fanatycznie oddaną ideałom Black Metalu, z których niektórzy do dzisiaj są moimi najlepszymi przyjaciółmi.

 

Jakie są Twoje korzenie jeśli chodzi o muzykę, ideologię, itp.?

 

Zanim zacząłem słuchać metalu, byłem do okresu jakiejś 6 klasy podstawówki słuchaczem rocka, również popu, itp. Gdy odkryłem metal, moja dalsza ewolucja była naturalna, jak wcześniej już wspomniałem i cały czas szukając czegoś jak najbardziej ekstremalnego trafiłem na Black Metal, który to całkowicie opętał mój umysł i duszę. Jeśli chodzi o ideologię, to zawsze była ona dla mnie bardzo ważna, niestety nie znajdowałem jej w innych podgatunkach metalu (częściowo w death metalu), chyba że mówimy o ideologii, która polega na tym żeby jak najszybciej się upić, zrobić z siebie idiotę i próbować wyrwać jakąś równie pijaną laskę. Ideologicznie bliska mi była tez subkultura skinheadów.

 

Co do tej przygody z subkulturą skinheadów - było to w Twoim przypadku coś w sylu luźnej watahy łysych chuliganów czy raczej bardziej zaangażowane grupy z kręgu NS lub SHARP? Jaki masz w ogóle stosunek do takich zagadnień jak anarchia, rasizm, narodowy socjalizm?

 

Pytanie o Sharpów uznam jako żart. Starałem się być w kontakcie z ludźmi, którzy oprócz samych mięśni mają też mądrze ułożone w głowie i nie ograniczają się do krzyczenia "Sieg Heil". Jak się pewnie domyślasz nie jestem anarchistą, nigdy nie byłem poprawny politycznie oględnie mówiąc. Jestem białym patriotą. Narodowy Socjalizm jest dziś opatrzenie rozumiany przez wiele osób, szczególnie nie związanych z tym ruchem. Nie boję się powiedzieć o sobie, że jestem rasistą. Pobyt w Anglii jeszcze pogłębił moje poglądy. Pracowałem w Anglii również z ludźmi, jak sie później okazało, o mocno lewackiej przeszłości i z działaczami Antify. Wszyscy oni po paru miesiącach pobytu w UK stali sie radykalnymi rasistami i zgodnie twierdzili, że nie można mieszkać w tym kraju nie będąc rasistą. W sumie to nie głupi pomysł wysłać tych wszystkich lewaków na jakiś czas do Anglii. Niech zobaczą jak wygląda w praktyce ich idealny model Europy, równość i mieszanie się ras. Czasami czułem się tu na wyspach jak obserwator w Zoo. To smutne co stało się z tym krajem, gdybym był Anglikiem, to strzeliłbym sobie w łeb patrząc na ten cały genetyczny śmietnik i to jak moja ojczyzna została bez walki oddana przybyszom z Indii.

 

Jaki nakład ma najnowsza płyta Black Altar (i czy jest to Twoim daniem liczba imponująca)?

 

Wytłoczyłem pierwszy nakład 3 tysiące sztuk, gdy się sprzeda, dotłoczę kolejny. Czy jest to imponująca liczba? Trudno powiedzieć, chyba

nie, ale od czegoś trzeba zacząć.

 

Z tego co wiem taki nakład osiągają najlepiej sprzedające się zespoły polskiego podziemia więc może nie przesadzajmy z tą skromnością... Da się z tego wyżyć w ogóle (mam na myśli działalność zespołowo - wydawniczą)?

 

No może rzeczywiście nie jest to niska liczba. Przed wydaniem albumu miałem zamówień na około 1500 sztuk płyty "Death Fanaticism", sam sklep Dziupla z Warszawy kupił 400. W przeszłości utrzymywałem się i swoją rodzinę z muzyki przez około 3 lata. Nieraz był jednorazowy zastrzyk wielu tysięcy złotych, nieraz trzeba było pożyczyć od kogoś, żeby starczyło do pierwszego, zawsze też wpada trochę pieniędzy z dystrybucji. Cały majątek też poszedł na pieprzoną pocztę polską, która jest jednym, wielkim absurdem w skali światowej.

 

Mieszkasz obecnie w UK. Dla wielu osób taki wyjazd oznacza przeważnie zawieszenie kariery zespołowo-wydawniczej, Tobie zdaje się to raczej nie przeszkadzać. Jak udaje Ci się to wszystko ogarnąć będąc poza krajem?

 

Akurat przedwczoraj wróciłem na stałe do Polski. Miałem o tyle ułatwione zadanie, że zarówno Black Altar, jak i Kriegsgott, są moimi jedno osobowymi projektami. Nie musiałem się wiec liczyć ze zdaniem innych muzyków. Dystrybucje w Polsce prowadzili mi znajomi, ja tylko wysyłałem zamówienia. Ogólnie pobyt w Londynie oceniam dobrze. Wynajmowałem dom z Aro/Wilczanem z Perunwit i jego żoną i razem stanowiliśmy małą, perwersyjną rodzinę he, he. Jedynym minusem była współpraca ze złodziejską, żydowską kurwą, warzywkiem z londyńskiej conquer records, znaną niektórym jako tomasz pedalecki.

 

Widzę, że koleś Cię ostro wkurwił skoro serwujesz mu tak ostre personalne wycieczki. Może wyjawisz o co konkretnie chodziło w całym tym zamieszaniu z conquer rec. (rozumiem, że tradycyjnie jak to w takich przypadkach poszło o mniejszą lub większą kasę)?

 

Tak, ostro mnie wkurwił. O współpracy z tym kolesiem mógłbym napisać książkę. Nawet nie mam siły tego wszystkiego opisywać. W skrócie mówiąc straciłem przez niego ze 3,5 tysiąca euro i sporo płyt. Już początek był mało obiecujący,kiedy jak dostał kurierem pierwszą partie 1400 płyt, napisał, ze dostał 600,a gdy spytałem, czy przeliczył je, to odparł,ze on nigdy nie liczy płyt, tylko je waży, próbował mi tez wmówić, że każdy tak robi. Pomimo, ze płyty były w krążkach po 150 sztuk i i dodanie tych krążków zajęłoby minute, to ważył te płyty 4 miesiące, dodając i odejmując od nich wagę kartonów, foli, wkładek. Za każdym razem wychodziła mu inna liczba, aż w końcu niechętnie przyznał, że rzeczywiście jest tyle ile moi ludzie wysłali mu z Polski. Nie będę zaśmiecał więcej miejsca w Twoim magazynie na pisanie o tym osobniku i naszej współpracy, gdyż zajęłoby to wiele stron. Koniec końców nie dość ze nie dostałem od niego ani grosza za płyty,to jeszcze nie mogę ich wszystkich z powrotem odzyskać. Napisał mi,ze sie boi,ze go załatwię, zepsuję mu opinie i chciał, żebym pisał mu rożne oświadczenia po polsku, angielsku itp, z informacją że jak mi wszystko odda, to nie będę miał do niego żadnych pretensji. Straszył mnie w razie potrzeby prawnikami itp. Na koniec odparłem mu, ze już nie zależy mi na tych płytach, gdyż dla mnie jako ich producenta koszty nie były aż tak wielkie, natomiast przyjemność poinformowania świata o jego złodziejskiej działalności i przekrętach - bezcenne. Moim marzeniem jest tak mu wpierdolić, żeby zdechł, gdyż jak ktoś za bardzo mnie wkurwi, to nie patrze na konsekwencje prawne. Jednak w tym przypadku resztka honoru nie pozwala mi bić bezbronnego warzywka na wózku, które jak jest kaleką, to myśli, ze jest bezkarne i nikt mu nic nie zrobi. Słyszałem, ze parę osób min Baal z Hell Born już chciało go zajebać, ale zostali powstrzymani przez otaczających ich ludzi.

 

Czym kierujesz się dobierając muzyków sesyjnych na swoje płyty?

 

Sesyjny skład Black Altar, to praktycznie ten sam skład, który grał kiedyś na stale w tym zespole. Wyjątkiem jest Horizon, który co prawda nie grał ze mną wcześniej, ale był zawsze blisko Black Altar i był najlepszym kumplem pozostałych muzyków. Są to ludzie, którzy od wielu lat są koneserami Black Metalu i tylko praktycznie ten gatunek zajmuje ich uwagę. Są też bardzo dobrymi muzykami. Ich wadą jest natomiast, ze patrzą na Black Metal przez pryzmat muzyki, ideologia raczej leży poza kręgiem ich zainteresowań. Na tym tle często dochodziło u nas do konfliktów, gdyż ja jestem idealistą i ideologia jest dla mnie nie mniej ważna od muzyki. Teraz, odkąd współpracują oni ze mną na luźnych, sesyjnych zasadach, wszystko jest w jak najlepszym porządku. Razem komponujemy muzykę z Horizonem, a całą stroną ideologiczną zajmuję się ja.

 

Czy bycie sesyjnym w Black Altar to lukratywne zajęcie czy raczej coś z pogranicza przysługi charytatywnej?

 

Obawiam się, ze jest to bardziej zajęcie charytatywne. Jesteśmy kumplami, wiec nie chcą oni ode mnie żadnych pieniędzy. Nieraz podrzucę im jakieś płyty. Ważne dla Horizona jest tez nabieranie doświadczenia w pracy w studio i być może jakaś tam satysfakcja, że współtworzył muzykę Black Altar. Klawiszowiec, który podłożył mi bardzo dobre sample i skomponował krotki utwór instrumentalny prosił mnie tylko, żeby jego pseudonim został wydrukowany na wkładce. Jak wiec widzisz oprócz satysfakcji muzycy sesyjni raczej nie dorobią się majątku nagrywając swoje partie w Black Altar.

 

Traktujesz poważnie swój satanizm? Co to tak w ogóle dla Ciebie znaczy?

 

Wcześniej wspomniałem, ze ideologia znaczy dla mnie bardzo wiele, oczywiste jest zatem, ze sprawy okultyzmu traktuje również bardzo poważnie. Nie jestem jednak jakimś bezwolnym wyznawca Szatana, który potrafi tylko śpiewać hymny o swoim Panu, jak np. goście z Dark Funeral. Jestem zdania, ze nazwijmy to umownie "satanizm" jest znacznie głębszym pojęciem niż to spłycone spostrzeganie go, ograniczające się tylko do biblii, lub wręcz uznające satanizm jako zwykle odwrócenie chrześcijaństwa. Uważam, ze byt zwany potocznie Szatanem, istniał na tysiące lat przed tym zanim ktokolwiek usłyszał o czymś takim jak chrześcijaństwo, a nazywany był na przestrzeni dziejów setkami imion. To starożytna siła, która istniała od zawsze i dzięki której zostaje zachowana równowaga we wszechświecie. Kiedyś uczestniczyłem w różnych rytuałach pełnych krwi i ognia, te doświadczenia są dla mnie bardzo ważne i były inspiracją do napisania niejednego tekstu.

 

Jaki masz stosunek do nurtu NSBM?

 

Jak na każdej scenie są tu dobre zespoły i chujowe. Niestety duża część tych zespołów zbyt dużą wagę przywiązuje do ideologii, a zbyt małą do nauki gry na instrumentach, przez co ich przekaz znacznie traci na sile. Przyznaje jednak, ze są kapele, którym znakomicie się udaje połączyć kwestie ideologiczne z umiejętnościami muzycznymi i wtedy takie połączenie potrafi zrobić prawdziwe spustoszenie.

 

Wdałeś się kiedyś w bójkę w obronie swoich racji lub przekonań?

 

Nie pamiętam, żeby była taka sytuacja, abym musiał stawać w obronie swoich przekonań lub racji, gdyż przeważnie osoby z którymi się spotykam ich nie kwestionują. Jednak było trochę sytuacji, kiedy ktoś mnie wkurwił i trzeba było użyć przemocy. Przyznaje, ze rzadko się bije, jednak jak już to robię, to podchodzę bardzo poważnie do sprawy i nie pamiętam, żebym kiedykolwiek przegrał. Obecnie się dosyć uspokoiłem, myślę, ze 33 lata na karku i dwoje dzieci robią swoje.

 

Masz dystans do siebie i tego co robisz czy czasem jak widzisz te wszystkie ataki i nieprzychylne komentarze w necie na swój temat to zwyczajnie puszczają Ci nerwy i masz ochotę rzucić to wszystko w cholerę?

 

Jak wspomniałem przez ostatnie 2-3 lata, gdyż wtedy mniej więcej zrodził się ten trend obrzucania mnie gównem w internecie, uodporniłem się na ludzką głupotę i naprawdę niewiele jest w stanie mnie zaskoczyć, gdyż na przestrzeni ostatnich lat słyszałem o sobie praktycznie już wszystko, oprócz tego, ze jestem kosmitą. Interesujące jest tez zjawisko, że na niektórych forach, również waszym, wypowiadają się osoby, które wiem ze mnie prywatnie lubią i cenią moja muzykę. Jednak widząc, ze panuje na danym forum trend jechania na mnie, boja się zabrać głos w dyskusji broniąc mnie, żeby nie narazić się na ataki pozostałych forumowiczów. Mało tego, często przyłączają się do tego trendu, żeby uzyskać uznanie reszty i np. wkleja jakieś moje zdjęcie lub sprzedadzą jakąś nowa historyjkę o mnie, jednoczesne pisząc mi jak bardzo podoba im się moja płyta, itp. Jak pytam z ciekawości takiego osobnika dlaczego wypisywał na forach takie rzeczy, to padają odpowiedzi w stylu "daj spokój stary, przecież zrobiłem to dla jaj, chyba nie przejmujesz się takimi bzdurami". Może jestem jakiś dziwny i nie dzisiejszy, ale mam taki charakter, ze jak kogoś lubię lub jego twórczość, to potrafię się przeciwstawić zdecydowanej większości i do końca bronić takiej osoby lub zespołu i swoich przekonań. Zabawne jest też widzieć jak nowy użytkownik przychodzi na forum i chcąc się podlizać większości wypowiada się w najbardziej popularnym temacie, nie wnosząc do niego absolutnie nic nowego, np. najczęściej jadąc po mnie i mojej muzycznej działalności. Mam w Polsce fanatycznych przeciwników, którzy cokolwiek bym nie zrobił, to i tak zinterpretują to na moja niekorzyść, a gdybym nagrał genialny album, nazwaliby go totalnym gównem. Mam tez w Polsce, a szczególnie za granica niemalże fanatycznych zwolenników, którzy choćbym nagrał nie wiem jak duże gówno, to nazwą to genialnym dziełem i będą mi wysyłać listy pochwalne. Zdaje sobie sprawę, ze zarówno jedne opinie jak i drugie są nieobiektywne i nie przywiązuję do nich większej wagi. Negatywne opinie maja tylko tą zaletę, ze dopingują mnie do dalszej pracy, ponieważ już taki ze mnie przekorny skurwiel, ze chce na złość tym wszystkim oponentom działać jak najdłużej i być solą w ich oku. Gdybym miał tylko same pozytywne opinie, to być może dalsza działalność nie stanowiłaby dla mnie żadnego wyzwania i znudzony tym wszystkim zakończyłbym ja. Reasumując nie twierdze, ze w swych posunięciach dotyczących działalności na scenie jestem idealny i nie popełniłem błędów. Jednak główną winę w tej nagonce widziałbym w internetowym trendzie jechania na mnie, który to rozpoczęło parę osób z którymi miałem osobiste porachunki, a który to trend zrodził setki głupich plotek i historii. Nie ma idealnych osób, czy zespołów i gdyby inne kapele były wzięte na celownik tak samo jak ja i każde najmniejsze potknięcie było rozdmuchiwane do tak niebotycznych rozmiarów, to na każdy zespól można byłoby znaleźć tyle samo różnych historii. Akurat mam pecha, ze w Polsce nie wypada mówić źle o pewnych zespołach, natomiast jest bardzo trendy jechanie na mnie. Gdybym zrobił niektóre rzeczy, które zrobiły zespoły uznane w powszechnej opinii za szanowane, to byłby to temat numer 1 na wielu forach przez długi czas, jednak w przypadku tych zespołów uchodzi im to całkowicie bezkarnie. Jest takie powiedzenie, ze na wrogów tez trzeba sobie zasłużyć. Jest też takie, ze miarą wielkości człowieka jest liczba posiadanych przez niego wrogów. Biorąc to pod uwagę, muszę być w niektórych kręgach prawdziwym wielkoludem, he, he.

 

Masz rodzinę (kobieta, dziecko), jak godzisz rolę ojca z wizerunkiem antychrześcijańskiego muzyka? Czy takie rytuały religijne jak chrzest i pierwsza komunia to coś na co w przypadku swoich dzieci nie pozwolisz czy wzorem większości ludzi mających podobne dylematy odpuszczasz dla świętego spokoju?

 

Nie wnikając za bardzo w sprawy prywatne powiem, ze chce dać swoim dzieciom wolność wyboru i kształtowania swoich poglądów. Ja byłem inaczej wychowywany, przez rodziców, którzy są religijnymi fanatykami, organizatorami comiesięcznych pielgrzymek do pewnej miejscowości, w których bierze udział z 500 osób z arcybiskupem na czele. W dzieciństwie czytano mi różne najnowsze objawienia z nieba i inne newsy z przestworzy he he i oczywiście walczono z moja miłością do muzyki metalowej. I jak widać pod względem ideologicznym nie udał im się syn zupełnie. Wspominałem wcześniej ze przekorny ze mnie typ i pewnie m.in. dlatego tak mocno wsiąkłem w sprawy okultyzmu i muzykę metalowa. Pomny tych doświadczeń nie chce swoja indoktrynacją doprowadzić do analogicznej sytuacji u swoich dzieci, które mogłyby się w konsekwencji stać fanatycznymi katolikami.

 

Czyli rozumiem, że w przypadku Twoich dzieciaków mamy typowy polski model pt. chrzest i komunia dla świętego spokoju, a potem szlus, róbta ze swoim życiem co chceta? A co do Twojego jak widać średnio sielankowego dzieciństwa to zastanawiam się czy nie zbudowałeś przypadkiem swojej obecnej tożsamości na opozycji wobec wzoru osobowego jaki serwowali Ci rodzice, a teraz z gorliwością neofity brniesz w kolejną skrajną ścieżkę na końcu której stoi ściana z napisem "gówno prawda"... Nie sądzisz, że to tak samo puste podejście jak ten jarmarczny katolicyzm i prędzej czy później zreflektujesz się, że to nie wynika wprost z Ciebie samego tylko bardziej z głęboko zakorzenionej negacji pewnych rzeczy z przeszłości?

 

Nie do końca w moim przypadku jest to typowy przykład polskiej rodziny, w niektórych aspektach jest wręcz dosyć nietypowy rzekłbym, jednak nie będę rozmawiał tutaj na zbyt prywatne tematy. Co do dalszej części pytania, w poprzednim zaznaczyłem, ze min narzucona na silę indoktrynacja pchnęła mnie tak mocno w stronę okultyzmu i muzyki metalowej. Jednak był to tylko jeden z czynników. Głównym była wewnętrzna potrzeba. Odkąd pamiętam fascynowały mnie mroczne i ekstremalne sprawy. Okultyzm i muzyka metalowa spełniają te kryteria. Moja postawa i poglądy, to nie jakieś odwrócenie poglądów rodziców i wzorców, które probowali mi narzucić w dzieciństwie. To proces znacznie bardziej złożony i wypływający z mojej osobowości, nabytej wiedzy i doświadczeń.

 

Moim zdaniem najnowsza płyta Black Altar jest znacznie lepsza od poprzedniej. Jak sądzisz z czego przede wszystkim wynika taka zmiana?

 

Trudno mi to obiektywnie ocenić. Dla mnie nowa płyta jest naturalna kontynuacja debiutu. Na pewno poprawie uległo brzmienie. Tym razem płyta w całości była nagrywana w Studio X i rejestracja śladów zajęła tylko 4 dni. Pomimo tego efekt jest dużo lepszy niż przy poprzedniej 3 tygodniowej sesji. Chorego klimatu dodają umiejętnie użyte sample i klawisze. Mroczne partie są jeszcze mroczniejsze niż na debiucie, a techniczne bardziej zaawansowane. Jest trochę tez pseudo przebojowych refrenów, które łatwo zapadają w pamięć. Ciekawostka jest tez polski tekst "Widmo Śmierci". Ponadto w dwóch utworach śpiewa Necrosodom i jego wokale wyszły naprawdę miażdżąco. Generalnie jest to bardzo solidna płyta i nie spotkałem się jeszcze z opinią, żeby ktoś po jej przesłuchaniu był jakoś rozczarowany, choć pewnie na Twoim forum znajdzie się trochę takich osób.

 

Jakie masz rady dla ludzi, którzy nie mogą się przebić ze swoją Twórczością do szerszego grona odbiorców (co by na ten temat nie mówić nazwa Black Altar została wypromowana bardzo mocno)?

 

Co by nie mówić, rzeczywiście nazwa Black Altar została wypromowana mocno, jednak nie tylko przeze mnie, ale również i Twoje forum he, he. Trudno mi udzielać tu jakichś rad. Generalnie najważniejsze są dwa czynniki. Pierwszy to dobry materiał muzyczny poparty solidna ideologią. Samo to jednak w dzisiejszych czasach niestety nie wystarczy do dotarcia do szerszego grona odbiorców. Do tego potrzebna jest promocja, reklamy, wysyłanie kopii promocyjnych, wywiady. Oczywiście we wszystkim należy zachować umiar, którego być może nie miałem przy promocji debiutanckiej płyty. Przyznam jednak, ze jak pedalecki z conquer rec zaproponował mi zrobienie magnesów na lodówkę z logiem Black Altar, gdyż on robi je teraz wszystkim swoim zespołom, to wymiękłem.

 

Najbliższe plany w związku z działalnością zespołu...

 

Teraz skupiam się nad rozprzestrzenianiem na świecie zarazy za pomoca albumu "Death Fanaticism", a następnie przyjdzie czas na 7" split z Shining i split z Varathron/Thornspawn.

 

Czy odbędzie się kiedykolwiek koncert Black Altar? Były w ogóle takie plany?

 

Myślę, ze nie będzie nigdy żadnego koncertu Black Altar i na zawsze pozostanie on projektem studyjnym. Trochę szkoda, gdyż niektórym propozycjom gry, jakie otrzymuje z zagranicy muszę z żalem odmawiać. Dwa lata temu były już dosyć zaawansowane plany i testowałem rożne konfiguracje muzyków z rożncyh części Polski, jednak na koniec stwierdziłem, ze to dla mnie zbyt duży wysiłek organizacyjny i czasowy, na który z powodu nadmiaru obowiązków nie jestem w stanie sobie pozwolić.

 

Chciałbyś jeszcze coś na koniec powiedzieć czytelnikom naszego magazynu?

 

Raczej nie. Praktycznie wszystko zostało zawarte w wywiadzie. Kto był zwolennikiem mojej twórczości ten nadal nim pozostanie, a oponentów i tak nic nie przekona. Już pewnie siedzą z łapami na klawiaturze i szukają dziury w całym, czy wpadek w moich wypowiedziach, a jak niczego nie znajdą to pewnie przyczepią się do ewentualnych błędów językowych. Życzę im milej zabawy, a Tobie dziękuje za propozycję rzetelnego wywiadu, która pewnie wywołała zaskoczenie u niejednego czytelnika tego magazynu/forum. Kroczcie ścieżką Mroku, a ujrzycie Światło. Hail!


Wywiad został przeprowadzony 30 lipca 2008 roku